czwartek, 20 czerwca 2013

Parada Równości 2013

"Słońce jest dla wszystkich! Nie może być tak, że jedna strona się opala, a druga się nie opala!" - krzyczał jak w transie Andrzej Hadacz, były obrońca krzyża, aktualny zwolennik różnorodności i równości wobec prawa. Na "Paradę Równości" został zaproszony przez Ryszarda Kalisza i trzeba przyznać, że ten figiel byłemu posłowi SLD się udał.

Marsz wyruszył spod Sejmu, prowadzony przez różową ciężarówę.

 Ledwie ją było widać na platformie, ale zawzięcie pracowała rączką. Tak zawzięcie, żem się nieco sterał usiłując zrobić wyraźne zdjęcie.

Chłopaki pili piwko i wdzięczyli się do słońca.

 Agnieszka Wiśniewska z Krytyki Politycznej.

Pan ze szramą nie wyglądał jakoś specjalnie groźnie. W każdym razie dzieci się go nie bały.

Pani z pieskiem.

Tak wygląda obrona "tradycyjnych wartości" przez ONR. A ich poziom intelektualny wyraża transparent, na którym stoi napisane: "Chcemy męszczyzn, a nie cioty". Jakby to ktoś potraktował jako jednorazową wpadkę to zachęcam do przeczytania komentarza, jaki opublikowali na Facebooku.

Dzieci.

Desant z Łodzi, czyli Hania Gill-Piątek.

Parada była radosnym świętem, ale tę panią udało mi się przyłapać na zadumie.

Parada Równości, ujęcie patriotyczne i rewolucyjne.

Na wysokości Sali Kongresowej przywitał Paradę ogłuszający huk bębenków i tamburynów. Orkiestra radośnie pozowała ucieszonym niespodzianką fotografom, a fotografowie radośnie fotografowali orkiestrę. W sumie wolę taką kontrę od tej zorganizowanej przez prostaków z ONR-u.

Póki co, taki ślub może być w Polsce tylko happeningiem.

Cieszyła obfitość polskich flag na Paradzie.

W tę sobotę leniwy spacer można było połączyć z uczestniczeniem zaangażowanym.

Przyznam, że trochę nie rozumiem znaczenia tego hasła.

Pary.

Umiejętność odnajdywania się w każdej sytuacji warto ćwiczyć od najmłodszych lat.

Nie jestem pewny, ale ta pani to chyba desant z Lublina, hę?

I na koniec romantyczny obrazek.

czwartek, 2 maja 2013

Nie każdy może jak orzeł



Dzień 1 maja to trudny czas dla prawdziwego patrioty. To bodaj jedyny dzień w roku, kiedy wstydzi się swojego patriotyzmu, zawczasu ściąga flagę z balkonu i skrupulatnie pilnuje, żeby przypadkiem nie okazać najmniejszej bodaj oznaki patriotyzmu. Tego dnia najchętniej nie wychodziłby z domu w obawie, że popełni kompromitującą go nieostrożność i powie dobrze o Polsce lub – co byłoby dlań ideologicznym samobójstwem – zamanifestuje do niej swoją miłość. Siedzi tedy pod kocem, pije ziółka i niecierpliwie wyczekuje północy, kiedy znowu będzie mógł bezkarnie kochać swoją ojczyznę nie ryzykując, że inni koledzy patrioci wezmą go za komunistą, a więc za kogoś, kto jak wiadomo, Polski z definicji nie kocha. To, że o prawdziwego komunistę dzisiaj równie trudno, co o prawdziwe mięso w sklepie, nie jest dla niego specjalnym problemem. Przecież on wie lepiej, kto jest komunistą. Jeżeli zatem nie masz nic przeciwko temu, żeby Polskę zamieszkiwał każdy, komu się Polska podoba i kto chce w niej mieszkać, jesteś komunistą. Jeżeli nie masz nic przeciwko temu, żeby inni Polacy żyli jak podoba się im, a nie prawdziwemu patriocie, jesteś komunistą. Jeżeli jesteś za tym, żeby w Polsce dostęp do edukacji, opieki zdrowotnej i kultury był równy dla każdego, a nie tylko dla uprzywilejowanych, jesteś komunistą. Jeżeli jesteś za tym, żeby każdy mógł swój patriotyzm okazywać tak jak jemu się podoba, a nie w sposób jedynie słuszny, jesteś komunistą.  A jeżeli jesteś komunistą, to nie kochasz Polski. A skoro nie kochasz Polski, to jesteś zdrajcą. Mimo to kochasz Polskę? – Przykro mi, patrz punkt: „jesteś komunistą", zatem… I oto dochodzimy do sedna sprawy: wywieszenie 1 maja flagi państwowej to po prostu zdrada Polski, na jaką żaden prawdziwy patriota pozwolić sobie nie może. Jeżeli zatem w Święto Pracy z jakiegoś balkonu znika wisząca tam dotychczas flaga, najprawdopodobniej mieszka tam prawdziwy patriota, któremu akurat tego dnia patriotą być nie wypada.

Dzisiaj Dzień Flagi.  Radiowa „Trójka” zorganizowała patriotyczny happening „Orzeł może”. Prawica jest przeciw. Uzurpując sobie monopol na jedynie słuszne pojmowanie patriotyzmu nie pojmuje, jak ktoś w taki dzień śmie się śmiać. To Monty Python w czystej postaci, zatem pytam: gdzie jest hiszpańska inkwizycja?

środa, 10 kwietnia 2013

Większościowe wykluczenie

      Powodowany obowiązkiem, obejrzałem dzisiaj najnowszy odcinek telewizyjnego show Kuby Wojewódzkiego, a właściwie pierwszą część w której gościem był Piotr Żyła: nieporadny językowo, ale podobno fantastycznie sobie poczynający skoczek ze Śląska. Żyła opowiadał o swoim zdumieniu szybko rosnącą ilością polubień jego strony na Facebooku. Wojewódzki zauważył, że Piotr Żyła może być drugim poza nim samym Polakiem, który dorobi się miliona fanów na FB.
      Nie lubiłem Kuby Wojewódzkiego i raczej nie polubię, a zwłaszcza, co się tyczy Facebooka. Jednak informacja, że co czterdziesty Polak (wliczając bardzo małe dzieci, bardzo starych starców i komputerowych analfabetów) lubi Wojewódzkiego na tym konkretnym portalu, zrobiła na mnie duże wrażenie. Poczułem, że należę do wykluczonej, trzydziestodziewięciomilionowej grupy Polaków, którzy wskutek jakiegoś defektu lub ułomności nie lubią tego pyskatego okularnika, w rażąco sztuczny sposób udającego sympatię do swoich gości.

niedziela, 31 marca 2013

Nacutio nasza, czyli ogłoszenia tużpasterskie

Msza święta rezurekcyjna. Wszystko było jak trzeba, chłonąłem atmosferę do momentu, kiedy na znak pokoju obcy ludzie zaczęli mi ściskać dłoń. Okropność.

Pierwszy raz widziałem procesję wewnątrz kościoła. Na zewnątrz zimno, śnieg jak na Boże Narodzenie, więc ksiądz dobrodziej podjął jedyną słuszną decyzję, żeby zamiast gonić ludzi dookoła świątyni, zrobić dla chętnych trzy rundy między krzesłami. Większość jednak wobec takiej taryfy ulgowej poszła na całość i asystowała procesji „stacjonarnie” – w obawie przed utratą miejsca do siedzenia.

           Wcześniej jednak ksiądz dobrodziej wytłumaczył, że tam z boku, obok kopii grobu Pana, stoi dwóch strażników, którzy zaraz odegrają scenę sprzed dwóch tysięcy lat, przestraszą się i z wielkim hukiem zaczną uciekać. Faktycznie, zrobił się wielki huk, bo dwaj przebierańcy najpierw rzucili się na marmurową podłogę, a potem tupiąc i stukając niemiłosiernie, przegalopowali przez całą świątynię. Kiedy ponownie spojrzałem na dobrodzieja, w jego ręku zobaczyłem aparat fotograficzny.

piątek, 29 marca 2013

Skrupuły

Przeczytałem, że jednym z dowodów przydatnych podczas procesu beatyfikacji Jana Pawła II ma być cudowne uzdrowienie Daniela Olbrychskiego. Ten świetny aktor był wieloletnim palaczem i kiedy umarł papież, modlił się do zmarłego prosząc o pomoc w wyjściu z nałogu. Jakoż walka z nikotyną udała się, a prześwietlenie wykazało, że płuca Olbrychskiego nie noszą nawet śladu trucizny.

Dobrze, że nie jestem Olbrychskim. Czułbym się nieswojo wiedząc, że ktoś przeze mnie został świętym.

piątek, 1 marca 2013

Magia internetu

Podobno teraz jednego dnia człowiek otrzymuje taką porcję informacji, jaką w dawniejszych czasach ciułał przez całe życie. Ja tymczasem nie mogę wybaczyć internetowi, że mi zepsuł magiczny stosunek do liczby stron w książce. Kiedyś, nawet wyrwany ze snu, natychmiast potrafiłem odpowiedzieć na której stronie książki się znajduję.


sobota, 9 lutego 2013

Za sprawą Anny Grodzkiej głośno ostatnio o miłośnikach białego szaleństwa

Tekst jest tak głupi, że komentowanie go to strata czasu. Filipa Memchesa kompromituje wulgarne podejście do tematu i nieumiejętność wyciągania logicznych wniosków. Podejrzewam jednak, że za tzw. lead nad swoim tekstem odpowiada redaktor "wydający" materiał, więc akurat ta kompromitacja jest być może autorowi oszczędzona. "Za sprawą posłanki Ruchu Palikota głośno ostatnio w Polsce o transseksualizmie"... Bo oczywiście Anna Grodzka najgłośniej o nim krzyczy. Przydałby się jakiś słownik klisz dziennikarskich, które zubożając język dziennikarzy, jednocześnie formatują umysły czytelników tak, że w końcu dziennikarz i czytelnik porozumieją się za pomocą tych samych podstawowych związków frazeologicznych. Tymczasem za sprawą zimy na topie jest śnieg, który jak wiadomo, "cieszy miłośników białego szaleństwa".